Robert, poprosimy o powtórkę z Danią!

robert-poprosimy-o-powtorke-z-dania-sportowyring-com

Dziś o 20:45 mecz, który może praktycznie przypieczętować awans reprezentacji Polski na mistrzostwa świata. O trzy punkty na gorącym terenie w Danii łatwo nie będzie. Ale Adam Nawałka ma w swojej talii prawdziwego asa. To Robert Lewandowski, który w Warszawie rok temu wpakował Duńczykom trzy bramki.

W meczu na Stadionie Narodowym w październiku było wszystko, co potrzebne we dobrym widowisku. Zaczęło się od dwóch bramek Lewandowskiego i bezpiecznego 2:0 do przerwy. Kiedy tuż po wznowieniu gry „Lewy” skompletował hat-tricka, wydawało się, że już nic złego nie może się zdarzyć. Niestety, dosłownie w kolejnej akcji pechowego samobója zaliczył Kamil Glik, a 20 minut przed końcem Poulsen zdobył bramkę kontaktową. Końcówka to niepotrzebne nerwy.

Dziś na pewno o punkty także łatwo nie będzie. Duńczycy mają nóż na gardle. Żeby przedłużyć swoje szanse na awans, nie mogą przegrać. Do tej pory mają na koncie wygrane z Armenią, dwa razy z Kazachstanem, remis z Rumunią i porażki z Polską i Czarnogórą, w sumie 10 punktów, tyle samo co Czarnogóra i 4 więcej niż Rumunia i Armenia. Jeśli przegrają dziś z ekipą Adama Nawałki, najpewniej mundial zobaczą w telewizji.

Na naszą korzyść, oprócz komfortowej sytuacji w tabeli, przemawia jeszcze kilka czynników. W znakomitej formie jest Robert Lewandowski, w lidze włoskiej czaruje Piotr Zieliński, a we Francji po profesorsku gra Kamil Glik. Martwić może średnia forma Michała Pazdana i uraz Wojtka Szczęsnego, ale i tak cel na wieczór w Kopenhadze może być tylko jeden: walka do upadłego o trzy punkty. Jeśli „Lewy” powtórzy swój wyczyn z Warszawy, powinno być dobrze.