Lech wypada z gry. Walczą Jaga i Legia

lech-wypada-z-gry-walcza-jaga-i-legia-sportowyring-com

Ekstraklasa potrafi zaskakiwać, a najlepszym tego dowodem są kolejne wyniki w grupie mistrzowskiej. Tym razem mieliśmy dwa mecze, bardzo ważne dla losów walki o mistrzostwo Polski. Oba miały mocno zaskakujący przebieg. W efekcie Lech Poznań praktycznie wypisał się z rywalizacji o tytuł, choć długo był murowanym faworytem.

Lech Poznań fazę zasadniczą zakończył na pierwszym miejscu. To bardzo duża przewaga, bo zapewnia cztery z siedmiu spotkań w grupie mistrzowskiej na swoim terenie. Co więcej: mecze z 2. i 3. drużyną tabeli – u siebie. „Kolejorz” jednak w ostatnich meczach gra fatalnie. Dość powiedzieć, że w 5 kolejkach fazy mistrzowskiej wygrał tylko raz. Do tego dołożył bezbramkowy remis w nędznym meczu w Płocku i trzy porażki. Wszystkie w meczach u siebie, gdzie do tej pory był zawsze bardzo mocny. Trzecia przegrana przy Bułgarskiej miała miejsce wczoraj, kiedy do Poznania przyjechała Jagiellonia.

Ekipa z Białegostoku także nie zachwyca w ostatnich kolejkach. Ale w Poznaniu znów zaprezentowała się jak w najlepszych meczach, jak prawdziwy kandydat do mistrzostwa. „Jaga” zagrała na zero z tyłu, a w każdej połowie zdobyła po jednej bramce. Schodzących do szatni piłkarzy Lecha żegnały gwizdy i okrzyki z żądaniami dymisji w klubie.

Nieco wcześniej, w Warszawie, Legia strasznie męczyła się z Wisłą Płock. Prowadzenie objęła po pierwszym w sezonie golu Cafu. 20 minut przed końcem Kucharczyk zastąpił bezbarwnego Eduardo i chwilę później podwyższył na 2:0. Spokojne zwycięstwo? Nic z tych rzeczy. Niedługo kontaktową bramkę zdobył Uryga, a moment później za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Mauricio. Osłabiona Legia po dwóch minutach straciła gola, a Wisła ruszyła do huraganowych ataków. Jeden z nich skończył fatalnie, ale nie dla gospodarzy, tylko dla ekipy z Płocka. Banalną stratę pod własną bramką zaliczył Furman, jego błąd wykorzystali na spółkę Szymański i Cafu. Ten ostatni zdobył bramkę na wagę zwycięstwa.

Legia utrzymała prowadzenie w tabeli. Ma trzy punkty przewagi nad Jagiellonią Białystok i pięć nad Lechem. W niedzielę przedostatnia kolejka. Mistrzowie Polski podejmą czwartego Górnika Zabrze (wczoraj 2:2 z Koroną). Jagiellonię czeka mecz w Lubinie z zamykającym tabelę grupy mistrzowskiej Zagłębiem. Lech z kolei zagra w Krakowie z piątą w tabeli Wisłą. Teoretycznie po tych meczach wszystko może być jasne. Jeśli Legia wygra, a Jagiellonia straci punkty, w Warszawie będzie feta. Jeśli stanie się inaczej, o wszystkim zdecyduje ostatnia kolejka. Wtedy Legia zagra w Poznaniu, a Jagiellonia podejmie Wisłę Płock.